Limanovia jeszcze wiosną występowała w rozgrywkach II ligi. Problemy organizacyjne i finansowe jakie powstały w skutek wycofania się głównego sponsora, sprawiły, że klub znalazł się w lidze okręgowej. Rzecz jasna mocno zmieniła się kadra zespołu.

Z obecnego składu jedynie Józef Piwowarczyk i Egipcjanin Elsaid Walid – pełniący rolę grającego trenera - mają doświadczenie drugoligowe.

- Jesteśmy cały czas na etapie budowy nowego zespołu. Tak naprawdę dopiero 10 dni temu spotkaliśmy się wszyscy razem na pierwszym treningu. Potrzeba czasu na zgranie. Mimo to chcemy w lidze odgrywać ważną rolę i włączyć się w walkę o awans do IV ligi – podkreślał Walid.

W pierwszej połowie dominowała głównie twarda w środkowej strefie boiska, co przełożyło się na brak sytuacji bramkowych z obu stron. Jedyne godne odnotowania to uderzenie z dystansu Maciasza, po którym piłka zatrzymała się na poprzeczce bramki Limanovii. Po przerwie goście ostro ruszyli do ofensywy i w 58 min powinni prowadzić. Po zagraniu z prawej strony od Wsóła, Król będąc tuż przed bramką fatalnie skiksował i piłka poszybowała nad bramką. W 65 min niewiele pomylił się uderzając z rzutu wolnego Wierzycki. Mecz rozstrzygnął się w 86 min. Błąd popełnił Maciasz, który zbyt krótko zagrał głową do Rejczaka, piłkę przejął Kożuch i umieścił ją w pustej bramce. Gospodarze w końcówce próbowali jeszcze poderwać się do ataku. Bliski wyrównania był K. Waksmundzki, po którego strzale z rzutu wolnego piłka przeszłą tuż obok lewego słupka.
- Wgraliśmy zasłużenie. W przekroju całego meczu byliśmy zespołem lepszym, który stworzył sobie zdecydowanie więcej sytuacji bramkowych. Szczególnie druga połowa mogła się podobać w naszym wykonaniu – powiedział po spotkaniu szkoleniowiec Limanovii.
- Mimo tych wszystkich zawirowań jakie w ostatnim czasie działy się w Limanovii, to wciąż jak na warunki lig okręgowej bardzo mocny zespół. Uważam, że zagraliśmy całkiem dobre spotkanie i gdyby nie tak naprawdę jeden błąd indywidualny w samej końcówce, to mogliśmy się pokusić o niespodziankę, jaką na pewno byłby w tym spotkaniu remis. Zresztą w moim przekonaniu na ten jeden punkt w pełni zasłużyliśmy – ocenił trener Huraganu, Marcin Zubek.

Tekst: Maciej Zubek / zdj: Krzysztof Garbacz / Źródło: Podhale Region