Jedna sytuacja wystarczyła gospodarzom do zwycięstwa. W 10 min po rzucie wolnym i niepewnej interwencji defensywy Huraganu jeden z zawodników Ogniwa posłał piłkę z 3 metrów głową do bramki.

W kolejnych 80 minutach to piłkarze z Waksmunda przeważali i to momentami bardzo wyraźnie. Niestety razili przy tym niesamowita wręcz nieskutecznością. M.in. Chorążak trafił w spojenie słupka z poprzeczką, sytuacji sam na sam z bramkarzem nie wykorzystał W. Zagata, w dogodnych sytuacji pudłowali Józefczak, K. Waksmundzki, Maciasz, a uderzenie M. Potoczaka w świetnym stylu wybronił golkiper Ogniwa.

- Powiem szczerze że obawiałem się tego meczu. Nie wiedziałem jak zareaguje zespół po bardzo słabym spotkaniu z Sokołem Słopnice. Reakcja była pozytywna. Przegraliśmy, ale naprawdę tym razem nie mam nic do zarzucenia drużynie. Naprawdę to był dobry mecz w naszym wykonaniu. Brakowało przede wszystkim szczęścia i zimnej krwi w sytuacjach, których mieliśmy w tym meczu naprawdę bardzo wiele. Niestety taka jest piłka. Liczą się gole, a nam ich w tym meczu zabrakło – ocenił trener Huraganu, Marcin Zubek