-
Opublikowano: 16 październik 2016
-
Odsłony: 586
To był szlagier kolejki. Kibice ostrzyli sobie zęby na konfrontację NKP z Huraganem. Spotkanie to miało także swoje podteksty.
W zespole Huraganu występują piłkarze, którzy grali kiedyś w Podhalu. Nie znaleźli jednak uznania w oczach szkoleniowców trzecioligowej drużyny i musieli szukać chleba w innym klubie. Przygarnął ich Huragan. Jak zawsze w takich przypadkach motywacja jest podwójna. Chęć pokazania się, udowodnienia, że decyzje podjęte przez nowotarski sztab były pomyłką.
Goście obrali taktykę zabezpieczenia własnej bramkami i czyhanie na kontry. W końcu w drużynie gospodarzy występowali piłkarze mający z CV trzecioligowe występy. Podhale przeważało, ale zbyt często próbowało koronkowych zagrań. Jakby chciało wjechać z piłką do bramki. Miało też dogodne sytuacje strzeleckie, ale albo piłka trafiała w nogi przeciwnika, albo minimalnie mijała światło bramki, bądź zbyt lekko była uderzana i Byrnas nie miał problemów z jej wyłapaniem. W końcówce pierwszej połowy goście wyszli zza podwójnej gardy, przeprowadzili kilka ataków, ale nie byli w stanie wypracować sobie klarownej sytuacji.
Po zmianie stron gospodarze oddali i inicjatywę Huraganowi. Dużo było fauli. Podhale zostało w szatni, ale miało szczęście, bo goście nie mieli zbyt wielu klarownych sytuacji. W miarę upływu czasu miejscowi się obudzili, mecz zrobił się otwarty, ale decydujące słowo należało do nowotarżan. Oni zadali dwa ciosy i wzbogacili się o trzy punkty.
Momenty były
5 – wolnego wykonywał Anioł, obrońcy za krótko wybili piłkę, ale
żaden z nowotarżan tego faktu nie wykorzystał.
7 – po rzucie
rożnym bramkarz gości minął się z piłką krzycząc „moja”, próbował
uderzać Kobylarczyk, ale obrońcy zdążyli ze skuteczną
interwencją.
10 – pomylił się Pawlikowski i Dudek na pełnej
szybkości postraszył gospodarzy. Na szczęście dla nich Karpiel z
Urbańskim zablokowali jego strzał, a rykoszet nie zaskoczył
Różalskiego.
18 – Kobylarczyk miał idealną sytuację, bo rywale
rozpierzchli się przed polem karnym. Za lekko jednak uderzył i
Byrnas nie miał problemów z wyłapaniem futbolówki.
30 – rajd
Kobylarczyka prawą stroną, z 14 metrów, z narożnika pola karnego
próbował zaskoczyć Byrnasa, ten „wypluł” piłkę, ale ani Czubin, ani
Jandura nie zdołali zamknąć akcji.
34 – z wolnego
dośrodkowywał Jandura, piłka po głowach zawodników trafiła na 7 metr
do Anioła, a ten z obrońcą na plecach minimalnie posłał futbolówkę
obok spojenia słupka z poprzeczką.
36 – z rogu wybijał piłkę
Dudek, ta przeszła wzdłuż pola karnego, spadła pod nogi B. Handzla,
ten soczyście uderzył z 14 metrów, ale piłka poszybowała nad
poprzeczką.
40 i 44 – dwie identyczne akcje Kobylarczyka,
który osamotniony zbyt lekko uderzał i Byrnas pewnie interweniował.
53 – kiks Anioła. Dudek nie skorzystał jednak z prezentu. W
sytuacji sam na sam lepszy był Różalski, który noga obronił jego
strzał.
74 GOL! 1:0 – dośrodkowanie z wolnego spod linii
autowej (ok. 30 metrów) Jandury na głowę Urbańskiego. Ten najwyżej
wyskoczył do piłki, która zerwała „pajęczynę” w bramce Huraganu.
Brynkusowi zabrało dosłownie milimetrów, by obronić ten strzał, po
cudownej robinsonadzie.
83 –Jandura z dystansu trafił w
słupek
90+2 GOL! 2:0 – zabawa Byrnasa z piłką zakończyła się
stratą, z prezentu skorzystał Jandura, który wrzucił mu futbolówkę
za „kołnierz”.
1:0 Urbański (Jandura) 74 głową po wolnym
2:0 Jandura 90+2
NKP Podhale II: Różalski – Anioł, Augustyn,
Karpiel, Pawlikowski, Kobylarczyk, Urbański, Duda (64 Bobek), Czubin
(78 Lasyk), Kwiatek (73 Buć), Jandura.
Huragan: Byrnas – Wróbel, K. Potoczak, B. Handzel,
J. Mroszczak (74 Kolasa), A. Mozdyniewicz, D. Antolak, R. Antolak,
B. Mroszczak, Mikoś, Dudek.
Tekst: Stefan Leśniowski / zdj.Krzysztof Garbacz / Źródło: sportowepodhale.pl