To był szlagier kolejki. Kibice ostrzyli sobie zęby na konfrontację NKP z Huraganem. Spotkanie to miało także swoje podteksty.

W zespole Huraganu występują piłkarze, którzy grali kiedyś w Podhalu. Nie znaleźli jednak uznania w oczach szkoleniowców trzecioligowej drużyny i musieli szukać chleba w innym klubie. Przygarnął ich Huragan. Jak zawsze w takich przypadkach motywacja jest podwójna. Chęć pokazania się, udowodnienia, że decyzje podjęte przez nowotarski sztab były pomyłką.

Goście obrali taktykę zabezpieczenia własnej bramkami i czyhanie na kontry. W końcu w drużynie gospodarzy występowali piłkarze mający z CV trzecioligowe występy. Podhale przeważało, ale zbyt często próbowało koronkowych zagrań. Jakby chciało wjechać z piłką do bramki. Miało też dogodne sytuacje strzeleckie, ale albo piłka trafiała w nogi przeciwnika, albo minimalnie mijała światło bramki, bądź zbyt lekko była uderzana i Byrnas nie miał problemów z jej wyłapaniem. W końcówce pierwszej połowy goście wyszli zza podwójnej gardy, przeprowadzili kilka ataków, ale nie byli w stanie wypracować sobie klarownej sytuacji.

Po zmianie stron gospodarze oddali i inicjatywę Huraganowi. Dużo było fauli. Podhale zostało w szatni, ale miało szczęście, bo goście nie mieli zbyt wielu klarownych sytuacji. W miarę upływu czasu miejscowi się obudzili, mecz zrobił się otwarty, ale decydujące słowo należało do nowotarżan. Oni zadali dwa ciosy i wzbogacili się o trzy punkty.

Momenty były

5 – wolnego wykonywał Anioł, obrońcy za krótko wybili piłkę, ale żaden z nowotarżan tego faktu nie wykorzystał.
7 – po rzucie rożnym bramkarz gości minął się z piłką krzycząc „moja”, próbował uderzać Kobylarczyk, ale obrońcy zdążyli ze skuteczną interwencją.
10 – pomylił się Pawlikowski i Dudek na pełnej szybkości postraszył gospodarzy. Na szczęście dla nich Karpiel z Urbańskim zablokowali jego strzał, a rykoszet nie zaskoczył Różalskiego.
18 – Kobylarczyk miał idealną sytuację, bo rywale rozpierzchli się przed polem karnym. Za lekko jednak uderzył i Byrnas nie miał problemów z wyłapaniem futbolówki.
30 – rajd Kobylarczyka prawą stroną, z 14 metrów, z narożnika pola karnego próbował zaskoczyć Byrnasa, ten „wypluł” piłkę, ale ani Czubin, ani Jandura nie zdołali zamknąć akcji.
34 – z wolnego dośrodkowywał Jandura, piłka po głowach zawodników trafiła na 7 metr do Anioła, a ten z obrońcą na plecach minimalnie posłał futbolówkę obok spojenia słupka z poprzeczką.
36 – z rogu wybijał piłkę Dudek, ta przeszła wzdłuż pola karnego, spadła pod nogi B. Handzla, ten soczyście uderzył z 14 metrów, ale piłka poszybowała nad poprzeczką.
40 i 44 – dwie identyczne akcje Kobylarczyka, który osamotniony zbyt lekko uderzał i Byrnas pewnie interweniował.
53 – kiks Anioła. Dudek nie skorzystał jednak z prezentu. W sytuacji sam na sam lepszy był Różalski, który noga obronił jego strzał.
74 GOL! 1:0 – dośrodkowanie z wolnego spod linii autowej (ok. 30 metrów) Jandury na głowę Urbańskiego. Ten najwyżej wyskoczył do piłki, która zerwała „pajęczynę” w bramce Huraganu. Brynkusowi zabrało dosłownie milimetrów, by obronić ten strzał, po cudownej robinsonadzie.
83 –Jandura z dystansu trafił w słupek
90+2 GOL! 2:0 – zabawa Byrnasa z piłką zakończyła się stratą, z prezentu skorzystał Jandura, który wrzucił mu futbolówkę za „kołnierz”.

1:0 Urbański (Jandura) 74 głową po wolnym
2:0 Jandura 90+2


NKP Podhale II: Różalski – Anioł, Augustyn, Karpiel, Pawlikowski, Kobylarczyk, Urbański, Duda (64 Bobek), Czubin (78 Lasyk), Kwiatek (73 Buć), Jandura.
Huragan: Byrnas – Wróbel, K. Potoczak, B. Handzel, J. Mroszczak (74 Kolasa), A. Mozdyniewicz, D. Antolak, R. Antolak, B. Mroszczak, Mikoś, Dudek.


Tekst: Stefan Leśniowski / zdj.Krzysztof Garbacz / Źródło: sportowepodhale.pl